Zastanawiałeś się kiedyś, jakby to było gdybyś zaakceptował siebie w stu procentach? Co by ci to dało, gdybyś teraz powiedział do siebie Akceptuję siebie takim jakim jestem. Akceptuję swoje zahamowania, swoją zazdrość, poczucie niskiej wartości. Akceptuję swoje słabości i ograniczenia. Akceptuję wszystkie swoje emocje i różnorakie nastroje. Akceptuję swoje dziwactwa, które wyróżniają mnie z grupy.
Co się dzieje w tobie TERAZ?
Pema Cziedryn w swojej książce Mądrość nieuciekania zaprasza czytelników do zapoznania się z miłującą życzliwością (MAITRI) w stosunku do siebie samego. Ta buddyjska mniszka uważa, iż zaprzyjaźnienie się z samym sobą oznacza w gruncie rzeczy zaprzyjaźnienie się ze wszystkimi ludźmi, bo kiedy uda nam się wypracować w stosunku do samych siebie postawę łagodności, akceptacji, uczciwości i życzliwości, nic już nie stoi na przeszkodzie, by poczuć miłującą życzliwość również dla innych.
Akceptować siebie to pozwolić sobie na to aby być takim jakim się jest i równocześnie pozwolić innym na to samo. Jest to dawanie sobie prawa do posiadania wad i zalet, umiejętności, słabości i oczekiwań. Zaakceptować siebie to też stwierdzić, że robimy wszystko co możliwe aby prowadzić życie w zgodzie ze swoimi wartościami i przekonaniami.
Będąc na początku swojej drogi rozwoju osobistego zadałam sobie pytanie Jak stawać się dobrą dla siebie? Było to dla mnie nie lada wyzwanie. Czytając książki i artykuły dotyczące rozwoju osobistego, natknęłam się na tekst Jerzego Mellibrudy, który w przystępny sposób opisuje ten temat. Zachowałam go sobie na przyszłość i teraz mogę się z nim z wami podzielić.
J. Mellibruda zwrócił uwagę, że bycie dobrym dla siebie to bycie dla siebie najlepszym przyjacielem, który wspiera w rozwoju, akceptuje i docenia.
Na co dzień spotykamy się raczej ze swoim wewnętrznym głosem, który nas deprecjonuje, jest wrogi, odsuwa się od nas i przeszkadza nam w byciu autentycznymi.
Mellibruda, koncentrując się na wewnętrznym przyjacielu, wymienił cztery rozwojowe postawy:
- Lubienie siebie– np. znajdowanie przyjemności w byciu z samym sobą i życzliwe traktowanie siebie;
- Cenienie siebie i docenianie swej ważności – uznawanie siebie jako kogoś wartościowego i ważnego dla siebie, szanowanego przez siebie;
- Akceptację i świadomość siebie – rozpoznawanie swoich potrzeb, uczuć, myśli i doświadczeń oraz kontaktowanie się z nimi bez obronnych zniekształceń i negatywnego odrzucania;
- Pomaganie sobie i wspieranie siebie– dodawanie sobie otuchy i nadziei w trudnych okolicznościach, nagradzanie siebie za osiągnięcia i pocieszanie przy potknięciach.
Pema Cziedryn porównuje praktykę MAITRI, czyli spojrzenie na swoje tak zwane ograniczenia i niedoskonałości z wnikliwością, precyzją, łagodnością i życzliwością, do zapalenia światła w ciemnym pokoju. Mniszka pisze tak: To tak, jakbyśmy byli w ciemnym pokoju i ktoś pokazał nam, gdzie włączyć światło. To nie grzech siedzieć w ciemnym pokoju, sytuacja jest zupełnie neutralna. Ale mimo wszystko – co za szczęście, że ktoś pomoże zapalić światło. O ile jaśniej robi się w naszym życiu. Możemy teraz czytać książki, dostrzec swoje twarze, kolor ścian, zauważyć obecność zamieszkujących nasz pokój maleńkich stworzeń.
Prawdziwa akceptacja polega na poznaniu całej prawdy o sobie. Każdy z nas ma swoje mocne i słabsze strony. Żeby można było powiedzieć, że naprawdę akceptuję siebie, trzeba zatem poznać obie te strony. Podam pewien przykład: człowiek wybuchowy to jednocześnie człowiek obdarzony ogromną energią – to właśnie ta siła nadaje charakter jego osobowości. To ona tak w nim zachwyca. Nie chodzi więc o to, by stłumić w sobie złość, ale by się z nią zaprzyjaźnić, zobaczyć ją wyraźnie – z precyzją i łagodnością.
Spróbujesz?

